Jak działa czujnik poziomu płynu w Citroënie i czemu wariuje zimą?

1
107
2/5 - (2 votes)

Spis Treści:

Dlaczego Citroëny „wariują” zimą z poziomem płynu?

Użytkownicy Citroënów bardzo często obserwują powtarzalny scenariusz: auto po mroźnej nocy, rozrusznik kręci, silnik odpala, a na zegarach wita komunikat w stylu „niski poziom płynu chłodniczego” albo „low coolant level”. Dodatkowo zapala się kontrolka, czasem brzęczy brzęczyk, a po kilku minutach jazdy komunikat znika, jakby nigdy nic. Po otwarciu maski poziom w zbiorniczku wyrównawczym jest prawidłowy. To typowy przykład fałszywego alarmu czujnika poziomu płynu.

Kluczowa sprawa to odróżnienie realnego ubytku płynu od błędnego odczytu czujnika. Gdy rzeczywiście brakuje płynu chłodniczego, objawy są powtarzalne, niezależne od pogody i zwykle pojawiają się także inne sygnały: przegrzewanie silnika, brak ogrzewania w kabinie, ślady wycieków pod autem. Fałszywe komunikaty są natomiast mocno skorelowane z warunkami: mróz, duża wilgotność, zmiana temperatury zewnętrznej. To właśnie zależność od pogody wskazuje na problem w układzie pomiarowym, a nie na fizyczny brak płynu.

Specyfika francuskiej elektroniki, zwłaszcza platformy PSA z modułem BSI (Boîtier de Servitude Intelligent), potęguje wrażenie „wariowania”. BSI zbiera sygnały z wielu czujników, łączy je z warunkami pracy i bardzo chętnie informuje kierowcę o każdym, nawet chwilowym odchyleniu. Tam, gdzie w innych autach mrugnęłaby dyskretnie kontrolka, Citroën wyświetli pełny komunikat tekstowy, zapisze błąd w pamięci i uruchomi sygnał dźwiękowy. Nie oznacza to większej awaryjności, tylko wyższą „wrażliwość informacyjną” układu.

Zjawisko częściej występuje zimą z kilku powodów technicznych. Niska temperatura zmienia własności materiałów: plastikowy korpus zbiorniczka, obudowa czujnika, piny we wtyczce, gumowe uszczelki – wszystko się kurczy. Pojawiają się mikroszczeliny i chwilowe przerwy w kontakcie elektrycznym. Dodatkowo, przy przechodzeniu przez punkt rosy dochodzi do kondensacji wilgoci wewnątrz złączy, co powoduje utlenianie styków i powstawanie cieńkiej warstwy przewodzącej lub odwrotnie – izolującej. Zimą do gry wchodzi także większa lepkość płynu i szlam w zbiorniczku, który może blokować pływak, szczególnie po przymrozkach.

Efektem zestawienia tych wszystkich czynników jest typowy scenariusz: rano po odpaleniu BSI dostaje sygnał z czujnika poziomu płynu chłodniczego lub spryskiwaczy, który chwilowo „mówi”, że płynu brakuje. Komunikat trafia na wyświetlacz, kierowca się niepokoi. Po kilku minutach jazdy, gdy wszystko się dogrzeje i plastik oraz metal nieco się rozszerzą, kontakt wraca do normy, czujnik podaje logiczny stan „OK”, a komunikat znika. Dla modułu BSI to normalne rozpoznanie zwarcia/rozwarcia, dla kierowcy – „wariowanie francuskiej elektroniki”.

Przycisk świateł awaryjnych na ciemnej desce rozdzielczej Citroëna
Źródło: Pexels | Autor: John Joshua Mejia Jose

Rodzaje czujników poziomu płynu stosowane w Citroënach

Citroën, podobnie jak inne marki z grupy PSA, stosował przez lata kilka koncepcji czujników poziomu płynu. Różnią się one nie tylko lokalizacją (zbiorniczek wyrównawczy, chłodnica, zbiornik spryskiwaczy), ale też zasadą działania elektrycznego. To ważne, bo inny typ czujnika inaczej reaguje na zimno i wilgoć oraz wymaga innego podejścia przy diagnostyce.

Czujnik w zbiorniczku wyrównawczym płynu chłodniczego

Najczęstsze rozwiązanie w nowszych Citroënach to czujnik poziomu zintegrowany ze zbiorniczkiem wyrównawczym. W praktyce oznacza to, że z zewnątrz widać tylko plastikowy baniak z króćcami węży i gniazdem elektrycznym, a cały mechanizm pomiarowy siedzi w dolnej części zbiorniczka. W wielu modelach (np. C4, C5, Xsara Picasso) czujnik jest konstrukcją pływak + kontaktron (reed switch). Pływak z małym magnesem przemieszcza się wzdłuż prowadnicy, a w określonej pozycji zmienia stan styków kontaktronu.

Stosunkowo rzadziej stosowane są wersje, w których czujnik jest wymiennym wkładem montowanym od boku lub od dołu. Wówczas do zbiorniczka wchodzi osobny element z uszczelką i złączem elektrycznym. Uszkadza się on podobnie jak wersja zintegrowana, ale naprawa jest tańsza – można wymienić sam czujnik, bez konieczności kupowania całego zbiorniczka wyrównawczego.

Czujnik w chłodnicy lub dolnym wężu chłodnicy

W starszych konstrukcjach, np. w niektórych wersjach Xsary i pierwszych generacjach C5, czujnik poziomu płynu chłodniczego bywał montowany w dolnej części chłodnicy lub w osobnym króćcu w wężu powrotnym. Rozwiązanie to często wykorzystuje prosty układ dwóch elektrod (tzw. sonda przewodnościowa) albo mały pływak zamontowany w bocznej komorze chłodnicy. Układ przewodnościowy mierzy, czy elektrody znajdują się w płynie i na tej podstawie sygnalizuje poziom.

Ten typ rozwiązania jest bardzo podatny na zabrudzenia i osady. Gdy między elektrodami pojawi się osad z płynu chłodniczego lub korozji, układ może błędnie odczytać obecność płynu. Zimą problemy nasila kondensacja i zamarzanie wody, które dodatkowo zmieniają oporność między elektrodami.

Czujniki w zbiorniku płynu spryskiwaczy

Druga ważna grupa to czujniki poziomu płynu spryskiwaczy. W zależności od modelu i rocznika PSA stosował kilka rozwiązań:

  • pływak z reed switchem (bardzo podobny jak w zbiorniczku wyrównawczym),
  • prosty czujnik z dwiema elektrodami mierzącymi przewodność płynu,
  • mikroprzełącznik (krańcówka) uruchamiany przez ruch pływaka lub dźwigni.

W praktyce większość nowszych Citroënów (C4, C5 II, Berlingo II) ma czujnik w dolnej części zbiornika spryskiwaczy, mocowany na wcisk lub na zatrzask. Wtyczka zwykle jest dwuprzewodowa, a sam czujnik jest dość narażony na brud, sól drogową i wodę chlapaną spod kół. Zimą zamarzający płyn spryskiwaczy może fizycznie zakleszczyć pływak albo rozszczelnić obudowę czujnika.

Typy konstrukcji i logika działania

W Citroënach można spotkać trzy główne typy konstrukcji czujników poziomu płynu:

  • Pływak z reed switchem (kontaktronem) – mechaniczny pływak z magnesem zmienia położenie kontaktronu, który z punktu widzenia elektroniki jest zwykłym przełącznikiem: zwarty/rozwarty.
  • Czujnik rezystancyjny – poziom płynu wpływa na wartość rezystancji między pinami, którą BSI lub ECU interpretuje jako „płyn OK” lub „płyn niski”. Czasem sygnał przechodzi przez rezystor wbudowany w czujnik.
  • Dwie elektrody (sonda przewodnościowa) – obecność płynu między elektrodami umożliwia przepływ niewielkiego prądu, który jest wykrywany przez elektronikę jako stan „pełny”. Gdy płynu brak, obwód jest rozwarty.

Od strony logiki elektrycznej czujnik może być skonfigurowany jako:

  • „Normalnie zwarty” – w stanie prawidłowego poziomu płynu styki są zwarte, a po spadku poniżej minimum rozłączają się.
  • „Normalnie rozwarty” – w stanie prawidłowym styki są rozwarte, a po spadku poziomu następuje zwarcie.
  • Układ z rezystorem – BSI mierzy napięcie na linii sygnałowej, które zmienia się w zależności od poziomu płynu (np. dzięki wbudowanemu opornikowi lub zmianie przewodności płynu).

Ta różnorodność ma kluczowe znaczenie przy wszelkich próbach „oszukania” czujnika lub podłączeniu zamiennika. W jednym modelu zmostkowanie pinów we wtyczce zgasi komunikat błędu, w innym wywoła stały alarm. Dlatego przed jakimikolwiek eksperymentami trzeba znać schemat podłączenia czujnika płynu w konkretnym modelu Citroëna.

Typ czujnikaTypowe zastosowanie w CitroënieWrażliwość zimąNajczęstsza usterka
Pływak + kontaktronZbiorniczek wyrównawczy, zbiornik spryskiwaczyŚredniaZawieszony pływak, pęknięty kontaktron, utlenione styki
Sonda przewodnościowa (2 elektrody)Starsze chłodnice, wybrane zbiorniki spryskiwaczyWysokaOsad między elektrodami, wilgoć, błędne odczyty
Czujnik rezystancyjnyWybrane nowsze modele PSAŚrednia–wysokaZmiana rezystancji na skutek pęknięć, korozji, wilgoci

Jak krok po kroku działa typowy czujnik poziomu płynu chłodniczego

Najpopularniejszy w Citroënach jest czujnik poziomu płynu chłodniczego w postaci pływaka z magnesem i kontaktronem, zabudowany w zbiorniczku wyrównawczym. Zrozumienie mechanizmu działania takiego czujnika pomaga precyzyjnie wskazać, co może się z nim dziać zimą i dlaczego pojawiają się fałszywe komunikaty.

Budowa zbiorniczka wyrównawczego z czujnikiem

Zbiorniczek wyrównawczy to plastikowy pojemnik, zwykle z półprzezroczystego materiału, z podziałką minimum/maksimum. W dolnej części, często w osobnej komorze bocznej lub pionowym kanale, umieszczony jest pływak. To niewielki element z tworzywa, wewnątrz którego znajduje się magnes. Pływak porusza się swobodnie w górę i w dół po prowadnicy (plastikowym trzpieniu lub rurce), reagując na poziom płynu.

Obok pływaka, w ścianie komory lub w specjalnej rurce, znajduje się kontaktron, czyli miniaturowy przełącznik z dwoma metalowymi blaszkami w szklanej rurce. Kontaktron reaguje na pole magnetyczne pływaka: gdy magnes zbliży się odpowiednio blisko, blaszki stykają się (zwarcie) lub rozchodzą (rozwarcie), w zależności od typu czujnika.

Na zewnątrz zbiorniczka znajduje się krótkie gniazdo czujnika z dwoma lub trzema pinami. Do niego wpinana jest wiązka elektryczna łącząca czujnik z BSI lub ECU. Całość jest zalana i nienaprawialna w typowych rozwiązaniach – jeśli kontaktron pęknie, zwykle wymienia się cały zbiorniczek.

Mechanizm zmiany stanu – od pływaka do sygnału elektrycznego

Gdy płynu chłodniczego jest wystarczająco dużo, pływak unosi się na jego powierzchni. Magnes wewnątrz pływaka znajduje się wtedy w określonej odległości od kontaktronu. W tym położeniu styki kontaktronu są w stanie „OK” – dla jednego modelu może to oznaczać zwarcie, dla innego rozwarcie. Producent projektuje to tak, by w stanie prawidłowym BSI widziało stan logiczny odpowiadający braku błędu.

Gdy poziom spada poniżej ustalonego minimum, pływak opada. Magnes oddala się od kontaktronu lub zbliża w innej konfiguracji, co powoduje zmianę położenia blaszek w kontaktronie. Obwód, który do tej pory był zwarty, rozwiera się, albo odwrotnie. Ten prosty sygnał 0/1 trafia dalej w wiązkę elektryczną.

BSI monitoruje stan linii czujnika w czasie rzeczywistym. Często bardzo krótki impuls zmiany stanu nie jest jeszcze interpretowany jako błąd, ale gdy sygnał „niski poziom” utrzyma się przez określony czas lub pojawi się kilka razy z rzędu, BSI uznaje, że poziom rzeczywiście jest niski i generuje komunikat. W niektórych konfiguracjach logiczny stan sygnału jest dodatkowo stabilizowany rezystorem podciągającym (pull-up) lub ściągającym (pull-down), umieszczonym albo w BSI, albo w samym czujniku.

Uproszczony schemat elektryczny i interpretacja przez BSI/ECU

W wersji najprostszej elektryczny schemat czujnika pływakowego wygląda jak zwykły przełącznik między sygnałem a masą. Przykładowo:

  • z BSI wychodzi przewód z napięciem referencyjnym (np. +5 V przez rezystor),
  • czujnik zwiera tę linię do masy, gdy poziom jest niski (lub odwrotnie),
  • BSI mierzy napięcie na wejściu i na tej podstawie określa stan.

W praktyce spotyka się dwie główne konfiguracje:

Typowe konfiguracje sygnału i błędy interpretacji

W wielu Citroënach linia czujnika jest ciągle monitorowana przez BSI nie tylko pod kątem stanu 0/1, lecz także poprawności samego obwodu. Stąd biorą się komunikaty typu „usterka czujnika” zamiast prostego „niski poziom płynu”. Można wyróżnić kilka charakterystycznych scenariuszy:

  • Zwarcie do masy – BSI widzi stale niski poziom napięcia, jakby czujnik non stop sygnalizował „brak płynu”. Może to być faktyczny błąd poziomu, ale też przetarty przewód przy masie lub zlepiony kontaktron.
  • Przerwa w obwodzie – napięcie wejściowe nie jest ściągane ani do masy, ani do plusa. BSI interpretuje to jako open circuit i generuje błąd czujnika (np. P2503, P2504 w niektórych ECU). Często winny jest skorodowany pin we wtyczce lub pęknięty kontaktron.
  • Stan pośredni – przy układach rezystancyjnych BSI spodziewa się dwóch zakresów napięcia (dla poziomu OK i niskiego). Jeśli z powodu wilgoci lub osadów napięcie wpada w „strefę niczyją” między tymi zakresami, sterownik zaczyna zgłaszać raz niski poziom, raz błąd czujnika.

Zimą sygnał może „pływać”, gdy w środku dochodzi do gwałtownych zmian temperatury. Przy częściowo zamarzniętym płynie pływak opiera się na lodzie, a nie na cieczy, przez co fizycznie znajduje się w innym położeniu niż wynikałoby z realnego poziomu płynu.

Wpływ jakości płynu na pracę czujnika

Płyn chłodniczy nie jest zwykłą wodą. To mieszanina glikolu, dodatków antykorozyjnych i barwników. Każdy z tych składników wpływa na przewodność elektryczną i lepkość. Ma to znaczenie dla sond przewodnościowych, ale także dla pływaków:

  • przy dużej ilości wody destylowanej płyn ma niższą przewodność, więc sonda może mieć trudność z wykryciem przepływu prądu między elektrodami,
  • przy nadmiarze wody z kranu (twardej) rośnie ryzyko osadów kamienia na elektrodach oraz w komorze pływaka,
  • przy „dziwnych” mieszankach (mieszanie różnych typów płynów, dolewki płynów niskiej jakości) szybciej odkłada się szlam i laki na ściankach zbiorniczka oraz prowadnicy pływaka.

Starzejący się płyn chłodniczy zmienia też nieco lepkość w niskich temperaturach. Zimny, gęstszy płyn będzie stawiał pływakowi większy opór. Gdy do tego dojdzie osad na prowadnicy, pływak potrafi zatrzymać się w pozycji „OK”, mimo że realnie poziom dawno spadł poniżej minimum.

Zbliżenie na licznik Citroëna z zapaloną kontrolką ostrzegawczą
Źródło: Pexels | Autor: Mike Bird

Gdzie Citroën ukrył czujniki – lokalizacja w popularnych modelach

Mechanik, który wie „na ślepo”, gdzie szukać czujnika poziomu płynu, oszczędza sobie sporo nerwów przy diagnostyce. W Citroënach rozmieszczenie tych elementów bywa zaskakujące, zwłaszcza w nowszych konstrukcjach z zabudowanym przodem.

Citroën C3 i C3 II/III

W pierwszej generacji C3 zbiorniczek wyrównawczy z czujnikiem poziomu jest umieszczony na lewej stronie komory silnika (patrząc od kierowcy), wysoko przy podszybiu. Czujnik jest integralną częścią zbiorniczka – najczęściej pływak z kontaktronem.

W C3 II i III podejście jest podobne, ale zbiorniczek bywa schowany głębiej pod wiązkami i przewodami. W wielu egzemplarzach do wtyczki czujnika da się dostać od góry, bez demontażu innych elementów. Gorzej ze zbiornikiem spryskiwaczy – czujnik poziomu płynu znajduje się zwykle w dolnej części zbiornika przy nadkolu. Gdy zaśniedzieje, często trzeba zdjąć nadkole lub osłonę pod silnikiem, żeby w ogóle go zobaczyć.

Citroën C4 (I i II) oraz C4 Picasso / Grand Picasso

Klasyczna C4 I generacji (hatchback, coupe) ma zbiorniczek wyrównawczy po prawej stronie komory silnika, z czytelnym dostępem do korka. Czujnik poziomu siedzi w dolnej części zbiorniczka. Wtyczka jest wystawiona w stronę błotnika, więc jest stosunkowo narażona na wilgoć i sól – typowy punkt korozji styków.

W C4 Picasso i Grand Picasso (szczególnie z silnikami 1.6 HDi) zbiorniczek został przesunięty i częściowo „wciśnięty” za inne elementy. Dostęp do czujnika bywa utrudniony – często trzeba poluzować lub zdemontować obudowę filtra powietrza, żeby cokolwiek zobaczyć. Zbiornik spryskiwaczy z czujnikiem poziomu siedzi głęboko w nadkolu, co przy zimowym błocie bardzo sprzyja korozji złączy.

Citroën C5 (I, II, X7)

W starszych C5 I i II (z hydropneumatyką) zbiorniczek wyrównawczy jest dość dobrze eksponowany, ale czujnik bywa delikatny. W części wersji stosowano rozwiązanie w chłodnicy lub w przewodzie powrotnym, co komplikuje diagnostykę – na pierwszy rzut oka wydaje się, że zbiorniczek w ogóle nie ma czujnika poziomu.

W nowszym C5 X7 większość wersji ma klasyczny zbiorniczek z czujnikiem pływakowym. Znajduje się on zwykle po prawej stronie, w górnej części komory. Wtyczka czujnika skierowana jest w dół, co z jednej strony pomaga w odprowadzaniu wody, a z drugiej – ułatwia wnikanie soli i błota od spodu, gdy uszczelnienie gniazda jest już zmęczone.

Berlingo i Partner (I i II)

Berlingo I ma rozwiązania proste, ale zaskakująco odporne na warunki zimowe – zbiorniczek wyrównawczy z czujnikiem jest dobrze widoczny, a wiązka krótka. Znacznie więcej problemów sprawia zbiornik spryskiwaczy, którego czujnik często ląduje na samym przodzie, za zderzakiem. Niektóre wersje nie mają fabrycznie czujnika – stąd zamieszanie przy wymianie zbiornika na zamiennik z dodatkowym gniazdem.

W Berlingo II (oraz bliźniaczym Partnerze) konstrukcja przodu jest bardziej zabudowana. Zbiornik spryskiwaczy z czujnikiem poziomu jest schowany w nadkolu, często wymaga zdemontowania plastikowej osłony nadkola do diagnozy. To miejsce jest bombardowane wodą i solą, więc przypadki sparciałej uszczelki czujnika i zaśniedziałych pinów to codzienność.

DS3, DS4, inne modele PSA

W modelach DS (szczególnie DS3) Citroën korzysta z tych samych rozwiązań co w C3/C4, ale z dodatkowymi plastikowymi osłonami. Z zewnątrz wygląda to estetycznie, w praktyce jednak utrudnia szybkie dojście do czujnika. Często trzeba zdjąć dekoracyjne pokrywy, żeby w ogóle zobaczyć zbiorniczek.

W wielu nowszych konstrukcjach grupy PSA (silniki 1.2 PureTech, 1.5 BlueHDi) zbiorniczek wyrównawczy jest mocno schowany pod wiązkami i przewodami. Zdarzają się wersje z zupełnym brakiem czujnika poziomu płynu chłodniczego – sterownik polega wtedy na czujniku temperatury cieczy i detekcji przegrzewania. Przy wymianie zbiornika na zamiennik „uniwersalny z czujnikiem” łatwo wpaść w pułapkę: wtyczka wisi luzem, bo fabryczna wiązka w ogóle nie ma przewidzianego sygnału poziomu.

Co dokładnie robi mróz z czujnikiem poziomu płynu

Niska temperatura nie powoduje „magicznej” awarii elektroniki. To raczej kombinacja zjawisk mechanicznych, chemicznych i elektrycznych, które razem składają się na to, co kierowca widzi jako migający komunikat o niskim poziomie płynu.

Zamarzanie i rozprężanie płynu w zbiorniczku

Płyn chłodniczy dobrany zgodnie z zaleceniami producenta nie powinien zamarzać przy typowych zimowych temperaturach. Problem w tym, że w wielu autach płyn jest:

  • przestarzały (kilka lat bez wymiany),
  • rozcieńczony samą wodą,
  • mieszanką kilku rodzajów płynów o różnych parametrach.

Gdy mieszanina zaczyna zamarzać, tworzy się lód o większej objętości niż ciecz. W zamkniętej komorze zbiorniczka i w wąskiej prowadnicy pływaka powstają lokalne naprężenia. Kilka typowych efektów:

  • pływak zostaje zakleszczony w losowej pozycji przez klin lodowy,
  • ścianki komory minimalnie się odkształcają, co po roztopieniu zostawia trwałe zwężenia lub „garby”,
  • w skrajnych przypadkach zamarzający płyn pęka plastik obudowy czujnika lub sama rurka prowadząca.

Po odmarznięciu pływak czasem wraca do normalnej pracy, ale prowadnica bywa już delikatnie zdeformowana. To wystarczy, żeby przy każdym kolejnym mrozie pływak zatrzymywał się na tych samych „progach” i generował losowe komunikaty.

Kondensacja wilgoci i mikrokorozja styków

Komora silnika przechodzi zimą setki cykli nagrzewanie–chłodzenie. Przy wilgotnym powietrzu wtyczka czujnika działa jak mała pułapka kondensacji. Woda osiada na pinach, wnika kapilarnie w mikroszczeliny izolacji i pod uszczelki.

Kilka sezonów takiego traktowania prowadzi do:

  • utlenienia powierzchni pinów – rezystancja styku rośnie, a sygnał zaczyna „pływać”,
  • powstawania zielonego nalotu (siarczany, tlenki miedzi) – przy wilgoci tworzą się przewodzące ścieżki między pinami,
  • lokalnych mikrokorozji wewnątrz samego kontaktronu – blaszki pokrywają się cienką warstwą tlenków, która utrudnia pewny styk.

Przy pływaku z kontaktronem objawia się to w postaci przerywanego sygnału: raz BSI widzi poziom jako poprawny, chwilę później jako niski, mimo że fizycznie nic się nie zmieniło. W mrozie sytuację pogarsza skurcz materiałów – połączenia lutowane i zaciski minimalnie „pracują”, co może dołożyć luzu do i tak już utlenionego styku.

Zmiany lepkości płynu i tarcie pływaka

Gęstszy płyn przy niskiej temperaturze sprawia, że pływak musi pokonać większy opór, żeby zmienić położenie. W idealnie czystej komorze to nie problem, ale w rzeczywistym, kilkuletnim zbiorniczku prowadnica ma już warstwę osadów. W efekcie:

  • pływak „zawiesza się” w pozycji, do której dotarł jeszcze na ciepłym płynie,
  • przy gwałtownym hamowaniu lub dynamicznej jeździe nagle przeskakuje o kilka milimetrów i wzbudza alarm,
  • po rozgrzaniu silnika i lekkim wzroście poziomu płynu wraca na chwilę na właściwe miejsce – komunikat znika.

To klasyczny scenariusz: rano, przy zimnym silniku, na desce pojawia się alarm „niski poziom płynu chłodniczego”, który po kilku kilometrach samoistnie znika. Prawdziwy niski poziom płynu raczej nie „uzdrawia się” po nagrzaniu, więc taki objaw często wskazuje na problem mechaniczny z pływakiem, a nie na realne ubytki.

Zjawiska elektryczne w sondach przewodnościowych

Sondy z dwiema elektrodami szczególnie cierpią zimą z powodu kombinacji wilgoci, soli drogowej i zmian temperatury. Na powierzchni elektrod tworzą się cienkie warstwy tlenków i osadów. Gdy płyn jest zimny i gęsty, strumień jonów między elektrodami jest słabszy, a opór rośnie. Jeśli do tego dochodzi częściowe zamarznięcie, pojawia się kilka ciekawych zjawisk:

  • w strefach zamarzniętego płynu przewodnictwo spada niemal do zera – układ interpretuje to jak brak płynu,
  • tam, gdzie lód nie sięga, koncentracja dodatków chemicznych jest inna niż w objętości całego płynu, więc przewodność lokalnie rośnie,
  • na granicy lód–ciecz powstają strefy o bardzo niestabilnych parametrach elektrycznych – BSI widzi nagłe skoki sygnału.

Do tego dochodzi sól drogowa. Rozpuszczona w wodzie solanka, która dostanie się do okolicy wtyczki lub samego czujnika, tworzy mostki przewodzące między pinami lub między elektrodą a masą karoserii. Dla elektroniki wygląda to jak zupełnie inny poziom płynu, mimo że jego objętość się nie zmieniła.

Mikropęknięcia plastiku i obudów czujników

Tworzywa stosowane na zbiorniczki i obudowy czujników są przystosowane do wahań temperatury, ale wieloletnia eksploatacja, promieniowanie UV i chemia z płynu swoje robią. Zimą materiał jest bardziej kruchy, więc każde lokalne naprężenie, np. od zamarzającej kropli wody przy obudowie czujnika, sprzyja powstawaniu mikropęknięć.

Rozszczelnienia, mikroprzecieki i zasysanie powietrza

Mróz nie tylko męczy sam czujnik, ale także cały układ chłodzenia, w którym ten czujnik pracuje. Uszczelki, opaski i króćce przy niskiej temperaturze kurczą się i twardnieją. Jeśli układ od dawna nie był serwisowany, pojawiają się:

  • mikroprzecieki na łączeniach – krople parują na gorącym silniku, więc nie ma spektakularnych kałuż pod autem, ale płyn realnie ubywa,
  • zasysanie powietrza do układu po ostygnięciu – układ robi się częściowo zapowietrzony, poziom w zbiorniczku nie odzwierciedla faktycznej ilości cieczy w całej instalacji,
  • lokalne „puste” strefy w pobliżu czujnika – pływak potrafi opaść, mimo że w bloku silnika płynu jest jeszcze sporo.

Skutkiem są typowe „zimowe” komunikaty: rano poziom niby niski, po przejechaniu kilkunastu kilometrów i odpowietrzeniu – wraca do normy. Przy takim zachowaniu nie ma sensu skupiać się wyłącznie na czujniku; trzeba traktować go jako element całego, nie do końca szczelnego układu.

Starzenie się płynu chłodniczego a reakcja czujnika